Kampus Politechniki Opolskiej

Rzędy metalowych bram garaży i ciemne zaułki brukowanych uliczek oraz… nowoczesne hale sportowe i budynki uczelni wyższej, których strzeże patron profesorów, nauczycieli i studentów – święty Jan Kanty.

Na terenach pogranicza, jakim jest Górny Śląsk, gdzie historia wiąże się z przynależnością do kilku krajów, sąsiedztwo ma wieloaspektowy wymiar – w tym związany z jego przeszłością.

Jako historyk i archiwista codziennie dotykam świadectw przeszłości, jednak wrażliwy i uważny obserwator zauważy takie świadectwa także wokół siebie. Opole to szczególne miasto – dawna, historyczna stolica Górnego Śląska. Od XIX w. miasto urzędników. Dziś często określane miastem studentów. Do końca II wojny światowej znajdujące się w granicach Niemiec, obecnie – w Polsce.

Jednym z miejsc, gdzie szczególnie wyraźnie sąsiadują ze sobą pozostałości dawnego pruskiego militaryzmu i dzisiejszego ducha wolności akademickiej jest obecny II Kampus Politechniki Opolskiej ulokowany na terenie dawnego kompleksu koszarów wojskowych wybudowanych w 1936 r. dla 28. Regimentu Piechoty Wehrmachtu. następnie stacjonowały tu wojska Armii Czerwonej, a po nich 71 Pułk Zmechanizowany Wojska Polskiego, przeformowany w Pułk Czołgów Średnich. W 2003 r. tereny przekazano Politechnice Opolskiej.

85 lat temu przy monumentalnym kościele św. Józefa, na polu zabranym miejscowemu rolnikowi powstał kompleks służący szkoleniu do zwalczania ludzi. Dziś jest to miejsce uczące współpracy i polepszania życia ludzkiego, we współpracy krajów niegdyś wrogich. Jednym z licznych przykładów jest polski oddział Instytutu Fraunhofera działający przy Politechnice Opolskiej, gdzie współpraca i wzajemne przenikanie idei oraz myśli technicznej jest szczególnie widoczne.

Jednocześnie wokół kompleksu powstają nowe osiedla rozrastającego się miasta, które niedługo wchłoną i zasymilują jeszcze niedawno niedostępne zabudowania wojskowe. Wkrótce wszystko stopi się w jedno, przeszłość przeniknie przyszłość i tylko czasem w mroku, idąc wzdłuż metalowych bram garaży ceglanych budynków, słychać jakby chrzęst gąsienic czołgowych a okrzyki dopingu sportowego zlewają się z żołnierskimi komendami wydawanymi po polsku, rosyjsku i niemiecku.